wtorek, 29 października 2019

Oddziaływania


    ROZDZIAŁ III. ODDZIAŁYWANIA

Przyczyny problemów na maszynach DOR można podzielić na dwie grupy: jawne i niejawne. Przyczyny jawne to te, które można wyjaśnić na gruncie naszej obecnej wiedzy.  Poniżej opisałem  tylko problemy powodowane przez przyczyny niejawne, których  przyczyną było xqg.
Wprawdzie lista problemów jest długa, ale poniżej przedstawiam tylko te najważniejsze, najlepiej udokumentowane. .
·         wzbudzenia SEM w układach elektrycznych i elektronicznych.
·         awarie i zakłócenia pracy silników elektrycznych
·         sprzężenie maszyn
·         rezonans układów VMS[1]
·         zerwania i stopery
·         inne

1.1.1                    Awarie i zakłócenia pracy elementów i układów elektrycznych i elektronicznych

·         Awarie silników elektrycznych Na maszynie DOR typu Rotoman C zainstalowanych było około 30 silników elektrycznych. Różniły się one przeznaczeniem, rozmiarami, parametrami technicznymi, usytuowaniem względem wszystkich trzech kierunków X, Y, Z[2], charakterystyką pracy, itd. W normalnych warunkach awarie silników zdarzały się bardzo rzadko. Ale zastosowanie wariantu VR+ , a zwłaszcza wariantu VL-, powodowało radykalne nasilenie awarii i zaburzeń pracy. Szczególnie często awarii ulegały silniki napędzające duktory wodne, silniki pieca, silniki na Conti-Web. Zdarzały się sytuacje, że w okresie stosowania wariantu VR+ awarii ulegało kilka silników dziennie. Jest zastanawiające, że awarii ulegały tylko te silniki, których osie wirników były równoległe do kierunku Z.
·         Silnik układu chłodzenia Technotrans (Baldwina). Baldwin to urządzenie peryferyjne. Tu odbywa się mieszanie wody, buforu i alkoholu izopropylowego, składników niezbędnych do nawilżana płyt formowych oraz  chłodzenie roztworu. Baldwin posiadał dwa niewielkie wentylatorki, które miały za zadanie chłodzenie nagrzewających się elementów.. Na wprost Conti-Web maszyny M0, w odległości 4 m stał Baldwin, należący do maszyny  M1A/B. Pewnego dnia szef wydziału, który znalazł się w pobliżu Baldwina, zwrócił mi uwagę, że wiatraczki obracają się. Stwierdził zdziwiony: „to ciekawe, maszyna jest wyłączona, a wiatraczki obracają się”. Próbowałem zatrzymać jeden z nich palcem. Zatrzymywał się, ale kiedy cofałem palec, ponownie zaczynał wirować. Obroty nie mogły być więc spowodowane przez ruch powietrza. Baldwin nie ma odrębnego zasilania, lecz wspólne z maszyną. Tymczasem maszyna nie była jeszcze podłączona do zasilania, gdyż trwał montaż maszyny po przeprowadzce. Należy dodać, że osie wirników obu wiatraczków były równoległe do kierunku Z. Zdarzenie to miało miejsce w Starachowicach, w marcu 2002 r. Był to czas, gdy maszyny M1A/B były w trakcie montażu. M0, która znajdowała się po stronie -Z, już drukowała od kilku dni. Natomiast po stronie +Z znajdowała się maszyna Sunday (maszyna D), która jechała w czasie opisanego zdarzenia.
·         Silniki duktora wodnego (DW). Układ wodny (duktor wodny) składał się z dwóch wałków: jednego—chromowanego oraz stykającego się z nim wałka pokrytego gumą. Zespół wodny napędzany jest silnikiem elektrycznym poprzez przekładnię szczebelkową, łączącą wał silnika i walec chromowy. Walec ten pobiera roztwór  z rynienki i przekazuje go na stykający się z nim wałek gumowy.
Rysunek 7 układ nadawania roztworu wodnego
Osie silników DW są równoległe do kierunku Z. To właśnie silniki duktorów wodnych (w szczególności, silniki DW na werku Y) ulegały najczęściej awariom w czasie stosowania wariantów VR+ i VL-. Niekiedy awarie zdarzały się wielokrotnie w okresie 8 godzin, gdyż po wymianie uszkodzonego silnika na nowy, po kilkudziesięciu minutach lub kilku godzinach, awarii ulegał także i ten nowy silnik. Należy tutaj zaznaczyć, że werk Y znajdował się w newralgicznym punkcie maszyn DOR, gdyż znajdował się w połowie ich długości.
Ale z silnikami DW zdarzały się przypadki jeszcze dziwniejsze. Jedno z takich zdarzeń miało miejsce w Katowicach na maszynie M0. Ponieważ podczas druku były kłopoty z duktorem wodnym na werku Y, więc maszyna została zatrzymana i wezwany został elektryk. Standardowym zachowaniem jest odłączenie silnika od zasilania na czas naprawy, co też uczynił elektryk. Jednak, mimo braku zasilania duktor wodny nadal obracał się. Zdziwiony był także elektryk, który zwrócił się do mnie, jak gdyby szukając potwierdzenia tego, co widzi: „wyłączyłem silnik, a duktor się obraca”. Istotnie, duktor obracał się. Ręczne spowodowanie obrotów wałków DW wymaga stosunkowo dużej siły, gdyż wałek chromowany musi pokonać opór drugiego wałka, stykającego się z nim oraz wału silnika, z którym jest połączony przekładnią. Zdarzenie to miało miejsce w czasie, gdy sąsiednie maszyny M1A i M1B jechały.   
  • Awaria zasilania głównego. O awarii tej wspomniałem w rozdziale I. Awaria miała miejsce trzeciego dnia testu wariantu VL-. Szafa zasilania głównego maszyny M0, gdzie nastąpiła awaria,  znajdowała się 2,5 metra w linii prostej od roli A. W chwili awarii rolą A była rola UPR (rola  o orientacji Zeg+, a więc ustawienie powodujące najwięcej problemów. Awaria była poważna, a jej usuwanie trwało  godzin. Bez wątpienia, awaria ta była skutkiem zastosowaniem wariantu VL-. Po tym doświadczeniu stosowałem już wartości Δz  1,8 cm.

1.1.2         Rezonans dwóch oscylatorów mechanicznych.

Rezonans układów VMS (variable mass systems) był pierwszym, zaobserwowanym przeze mnie zjawiskiem, które wskazywało na oddziaływanie dwóch sąsiednich maszyn i było inspiracją do dalszych badań. Na czym polegało zjawisko rezonansu układów MRS? Zastosowanie na mojej maszynie wariantu VR+ powodowało  problemy na sąsiedniej maszynie. Oddziaływanie pojawiało się już od momentu zastosowania wariantu VR+. Początkowo były to awarie silników na C-W oraz zerwania podczas przeklejania[3]. Potem pojawiły się problemy w układach bardziej oddalonych od źródła: problemy drukowe na werkach, problemy z silnikami pieca, stopery, itd. Jednak radykalne nasilenie problemów (pik, czyli wzrost ilości problemów nawet o kilka tysięcy procent)) następowało dwudziestego dnia od rozpoczęcia testu. Pik trwał 3 dni. Po upływie około 72 godzin oddziaływania zanikały całkowicie, niemal natychmiast i bezpowrotnie, mimo że testowałem ten wariant jeszcze przez następne cztery tygodnie. Eksperyment z wariantem VR+ powtarzałem kilkakrotnie i za każdym razem zjawisko rezonansu przebiegało według identycznego schematu: radykalne, gwałtowne nasilenie problemów na sąsiedniej maszynie następowało 20-ego dnia, trwało 72 godziny i zanikało równie gwałtownie, całkowicie i bezpowrotnie. Problemy maszyny M1A były tak duże, że ilość netto wydrukowanych egzemplarzy gazet wynosiła-w najlepszym razie-kilka procent przeciętnej produkcji dobowej.

Rysunek 8 Orientacyjny przebieg oddziaływania wariantu VR+ na maszynę M1A

Na szkicu przedstawiłem tylko przybliżony przebieg zjawiska rezonansu, gdyż trudno określić dokładny kształt krzywej rezonansu, jeśli do pomiarów ma się tylko (niekompletną) obserwację wzrokową zdarzeń typu zerwanie, stoper, zakłócenia pracy silników, itd. Można oczekiwać, że zastosowanie w przyszłości dokładnych metod pomiaru częstotliwości i amplitudy pozwoli na wykreślenie poprawnej krzywej rezonansowej MRS.
Zjawisko rezonansu wskazuje, że dwa niezależne układy VMS zachowują się jak jeden układ; jak zamknięty, drgający obwód RLC.

1.1.3                    Indukowana SEM

Tego dnia  nasza maszyna (M0) stała, Dzień wcześniej była poważna awaria, więc maszyna została   odłączona od zasilania wyłącznikiem głównym. Tymczasem na sąsiedniej maszynie M1A zakończono druk tytułu i trwało przygotowanie maszyny do produkcji kolejnego zlecenia. Po ukończeniu przygotowania maszyna ruszyła. I wówczas rozległ się dźwięk dzwonka na maszynie M0.
Był to typowy dzwonek z cewką, starego typu, taki jak na zdjęciu poniżej. Dzwonek ten sygnalizuje fazę przeklejania na Conti-Web podczas pracy maszyny.

Rysunek 9 Schemat dzwonka

Zarówno częstotliwość uderzeń młoteczka jak i natężenie dźwięku były niemal nieodróżnialne, choć miałem wrażenie, że dźwięk  nieco słabnie co jakiś czas  na ułamek sekundy.
Po około 8-10 sekundach M1A nagle stanęła. Przyczyną był stoper na falcaparacie[4]I dokładnie w tym samym momencie, kiedy M1A stanęła, dzwonek przestał dzwonić.
 Po kilku minutach maszyna M1A ponownie ruszyła. Także i tym razem, w momencie ruszania  rozległ się dzwonek na maszynie M0. Dzwonił, jak poprzednim razem. W pewnym momencie M1A nagle stanęła. Kolejny stoper . I w tym samym momencie dzwonek na M0 zamilkł. 
Po kilku minutach M1A  ruszyła. I, jak poprzednio,  w  momencie ruszania zadziałał dzwonek na M0. Po kilkunastu sekundach maszyna nagle stanęła. I dokładnie w tym samym momencie dzwonek na M0 przestał dzwonić…

=M1A przyspieszała i zatrzymywała się  kilkanaście (15-17) razy. Za każdym razem dzwonek na M0 zaczynał  dzwonić dokładnie w momencie,  gdy maszyna M1A ruszała  i milkł  w momencie  zatrzymania maszyny=

Nie byłem jedynym świadkiem tego zdarzenia. Obserwowałem to niezwykłe zdarzenie w grupie trzech innych osób-załogi maszyny M0 oraz kilku osób na maszynie M1A. Obserwowałem ich reakcję. Na ich twarzach malowało się autentyczne i nieukrywane zdumienie i niedowierzanie.
Takich zjawisk, jak powyższe, nie da się wyjaśnić w żaden sposób, jeśli będziemy chcieli to zrobić na gruncie naszej obecnej wiedzy. Nawet gdybyśmy założyli, że dzwonek był podłączony do zasilania, to jak wytłumaczyć tą niezwykłą, powtarzalną równoczesność  zjawiska na dwóch niezależnych i oddalonych obiektach: sąsiedniej maszynie i dzwonku drugiej maszyny ?
Sugestie, że dzwonek był wzbudzany na skutek drgań mechanicznych, spowodowanych przyspieszaniem sąsiedniej maszyny, wykluczam z poniższych powodów:
·         częstotliwość dźwięku wydawała się być identyczna, jak wówczas, gdy maszyna M0 pracowała.
·         dzwonek był przytwierdzony trwale do kilkutonowego filara maszyny, a fundamenty pod maszyny są tak kładzione, aby wyeliminować drgania[5]
·         maszyna M1A przyspieszała tysiące razy i ani razu nie zdarzyło się, aby dzwonek dzwonił. Ponadto,  praca maszyny po przyspieszeniu powoduje jeszcze większe drgania, a jednak nigdy nie zdarzyła się taka sytuacja się, aby wspomniany dzwonek zadzwonił.
·         Po czwarte: dlaczego nie zadzwonił dzwonek na M1A, tylko dzwonek na sąsiedniej maszynie? Dzwonki na obu maszynach były identyczne, a drgania maszyny przyspieszającej bardziej oddziałują na tą maszynę, a nie-na maszynę oddaloną o 8 metrów.
Ktokolwiek zobaczy maszynę i ów dzwonek, wykluczy możliwość wzbudzenia go wskutek drgań mechanicznych.

Przypomnijmy sobie doświadczenie z użyciem magnesu lub obwodu z prądem (układ I) i zamkniętego obwodu bez prądu, ale z włączonym galwanometrem (układ II)[6]. Jeśli poruszam układ I względem układu II, wówczas w układzie II wskaźnik galwanometru wychyli się, sygnalizując przepływ prądu. Tylko że w przypadku dzwonka zamiast przyspieszanego magnesu  czy obwodu z prądem była przyspieszana masa zwoju, zamiast obwodu z galwanometrem była nieruchoma cewka dzwonka,  a zamiast galwanometru był klosz i młoteczek dzwonka.  
Czy jest zbiegiem okoliczności, że właśnie to doświadczenie było dla Einsteina inspiracją do stworzenia szczególnej teorii względności, o czym napomknął w słynnym artykule „O elektrodynamice ciał w ruchu”?[7]
Nie był to odosobniony przypadek. Pomijając fakt, że tutaj oddziaływanie było sygnalizowane dźwiękiem, przypadki awarii  i zakłóceń pracy układów i elementów elektrycznych i elektronicznych, zdarzały się zdecydowanie częściej w okresach stosowania wariantów VR+ i VL-.  Być może, gdyby indukowanie SEM w cewkach było sygnalizowane dźwiękiem, częściej obserwowałbym takie zdarzenia, jak opisane.

1.1.4                    Sprzężenie maszyn

Uzależnienie pracy jednej maszyny od stanu (ruch/spoczynek) lub zachowania (zatrzymanie/przyspieszenie) drugiej, nazwałem sprzężeniem maszyn.
Sprzężenie maszyn przejawiało się na różne sposoby

LP
Maszyna M0
Maszyna M1A
Problemy maszyny M1A
1
M0 jedzie
M1A nie może ruszyć. Problemy przy próbach uruchomienia maszyny
M1A rusza dopiero wtedy, gdy M0 staje
2
M0 jedzie a następnie zatrzymuje się
M1A jedzie
W momencie zatrzymania M0, na maszynie M1A pojawia się problem: zerwanie, stoper, lub inne problemy. 
3
M0 stoi
M1A  rusza
M1A nie może ruszyć, dopóki M0 stoi. Gdy M0 rusza, rusza także M1A
4
M0 stoi, a następnie rusza
M1A jedzie
W momencie, gdy M0 rusza, na M1A następuje zerwanie, stoper lub inny problem
Tabela 2 Sprzężenie maszyn
W powyższej tabeli przedstawiłem tylko te przypadki, kiedy maszyna M0 powoduje problemy na M1A. Ale taką samą tabelę można utworzyć dla przypadków, gdy to M1A powoduje problemy na M0.
Najczęściej zdarzał się przypadek (2). W efekcie zatrzymania maszyny M0, na M1A następowało zerwanie. Rzadziej zdarzał się stoper lub inny problem. Problemy te pojawiały się natychmiast lub w kilka minut po zatrzymaniu.
Oto opis jednego z przypadków typu (1). Była jesień 2001 roku. Pracowaliśmy wówczas od 06:00 do 18:00. Nasza maszyna M0 drukowała wówczas duże zlecenie, więc przejęliśmy zmianę w trakcie pracy maszyny. W tym czasie  na sąsiedniej maszynie (M1A) trwały przygotowania  maszyny do druku. Po pół godzinie ruszyli. Ledwo jednak ruszyli, pojawił się problem, potem kolejny, następny,…
Ilość i różnorodność problemów jakie pojawiły się  na maszynie M1A był imponująca: zerwania, stopery awarie silników elektrycznych, problemy ze sterowaniem elektronicznym, duktorami wodnymi, farbą, itd. Ilość problemów  była większa niż roczny „przydział” problemów tej maszyny.
Załoga maszyny starała się wyeliminować te problemy. Między innymi, operator Conti-Web zmieniał orientację zwojów, zmieniał także zwoje, jako że to papier był głównie podejrzewany o przyczyny zerwań. Z kolei stopery starano się wyeliminować poprzez regulację falcaparatu, itd.  Jednak żadne z tych zmian nie pomogły. 
Przez dziesięć godzin[8], dopóki M0 jechała, M1A nie była w stanie ruszyć. Tymczasem M0 jechała bez przerw i bez problemów.  Na godzinę przed zakończeniem zmiany ukończyliśmy druk nakładu, a nasza maszyna stanęła. I wtedy stał się „cud”: maszyna  M1A, po jeszcze jednej, nieudanej, próbie, ruszyła i już do końca zmiany jechała bez problemów. Na drugi dzień sprawdziłem dziennik maszyny M1A: następna zmiana nie miała żadnych problemów.
Jak widać na tym przykładzie, sprzężenie maszyn niekiedy było tak silne, że przypominało zjawisko rezonansu układów MRS, a jego skutkiem były nie tylko zerwania i stopery, ale także wiele innych problemów. Czym więc różniło się zjawisko rezonansu od sprzężenia? Rezonans był skutkiem długotrwałego stosowania wariantu VR+. Ponadto, w przypadku rezonansu, zaprzestanie stosowania wariantu VR+ nie niwelowało problemów na sąsiedniej maszynie.
Sprzężenie maszyn było jednym z najczęstszych przejawów oddziaływania układów VMS.
  Zjawiska sprzężenia maszyn zaliczam także do kategorii oddziaływań o charakterze elektromagnetycznym, choć wydaje się nie być to tak oczywiste. Ale, jeśli stan/zachowanie jednego układu mechanicznego A wpływa na zachowanie drugiego, niezależnego układu B, to jedynym (moim zdaniem) wyjaśnieniem jest oddziaływanie o charakterze elektromagnetycznym.

1.1.5                    Zerwania

Zerwania wstęgi były najczęściej pojawiającymi się i najbardziej uciążliwymi problemami. To właśnie ten  problem zainspirował mnie do poszukiwania przyczyn, gdyż zerwania powodowały długotrwałe przestoje maszyny. Wyróżnić można kilka kategorii zerwań, które pojawiały się najczęściej:
·         podczas przeklejania (na Conti-Web)
·         na dalszych odcinkach maszyny: Infeed I, werk Y, walce chłodzące.
·         zerwania, spowodowane „zanikiem” momentu hamującego zwoju, oraz kilka innych.
Papier offsetowy, wbrew pozorom, jest odporny na zerwania. Dopuszczalna zrywalność wynosi maksymalnie 7 zerwań na 1000  zwojów. Maszyny potrafią jechać przez wiele tygodni bez zerwania, A kiedy indziej, gdy zastosowany zostanie wariant VR+ lub VL-, ilość zerwań i innych problemów wzrasta o kilkaset lub nawet kilka tysięcy procent.
Odpowiednikiem mechanicznym prądu elektrycznego  i jest prędkość liniowa v wstęgi papieru; analogiem ładunku  jest przemieszczenie (tu: ) Z fizyki wiemy, że dwa równoległe przewodniki, w których płyną prądy w tym samym kierunku, działają na siebie siłami
                     
Wstęgi na obu maszynach M0 i M1A biegły równolegle i w tym samym kierunku X.
Siła oddziaływania, a zatem ilość problemów (a więc także zerwań) rosła wprost proporcjonalnie do wartości bezwzględnej przemieszczenia  oraz wprost proporcjonalnie do kwadratu prędkości liniowej wstęgi v2.
W rozdziale VI zamieściłem zależność siły Gemine FG



           
Ale były też zjawiska, które pozornie wydawały się nie mieć nic wspólnego z elektromagnetyzmem. 


1.1.6                     Prążki

Rysunek 10 Prążki

To zjawisko zaobserwowałem dopiero w Starachowicach. Na Conti-Web znajdował się stalowy walec o długości 120 cm, średnicy 15 cm, wewnątrz wydrążony, a z zewnątrz pokryty warstwą dielektryka o grubości 1,5 cm.[9] Walec ten był elementem głowicy klejącej. Oś obrotu walca była równoległa do osi Z. Walec ten obracał się w czasie pracy maszyny z prędkością ok. 3-5 Hz, i podlegał silnemu tarciu mechanicznemu przez przebiegającą po nim wstęgę papieru. W jego otoczeniu unosiło się więc sporo pyłu, wytwarzanego pod wpływem tarcia wstęgi i gumy walca. Na walcu tym niezmiennie pojawiały się niezwykłe prążki, utworzone przez naelektryzowany pył. Pokrywały  powierzchnię boczną walca na całym obwodzie. Były idealnie równoległe względem siebie (i równoległe względem osi obrotu walca). Szerokość prążków była różna, od 0,2 do 1,2 cm. Ich tworzenie się nie zależało od właściwości materiałów, z których był wykonany walec, gdyż ich konfiguracja, odległości pomiędzy nimi, oraz szerokość poszczególnych prążków zmieniały się w czasie, z dnia na dzień, a nawet w okresie 8 godzin. Naelektryzowany pył osiada na dielektryku, i co do tego nie ma wątpliwości. Problemy z wyjaśnieniem zjawiska zaczynają się w momencie, gdy trzeba wyjaśnić, dlaczego pył układał się w tak zorganizowany i zmieniający się w czasie, sposób. Dlaczego w dielektryku tworzyły się tak zorganizowane domeny? Dlaczego były tak wyraźnie oddzielone od siebie i idealnie równoległe? Co powodowało, że zmieniały się w czasie? Proszę pamiętać, że walec cały czas obracał się, a siła tarcia praktycznie nie zmieniała się.   Powierzchnia boczna walca była pokryta gumą o kolorze czarnym, natomiast pył papierowy jest biały co najwyżej czarny. Więc prążki te były widoczne. Walec ten jest wewnątrz wydrążony, gdyż do czasu przeklejenia jest w nim wytwarzane podciśnienie poprzez wytworzenie wewnątrz próżni przez dołączoną pompę. 

1.1.7                    Zależność  pomiędzy kierunkiem wypływu masy zwoju w kierunku X, a kierunkiem obrotu Ziemi (kierunkiem pola magnetycznego Ziemi?)

W Katowicach oddziaływania były silne i wyraźne, podczas gdy w Starachowicach były  słabsze, nie dające się tak skutecznie kontrolować. Co było przyczyną? Jedną z przyczyn mogła być orientacja kierunku biegu wstęgi X względem kierunku obrotu Ziemi[10]. W Katowicach kierunek X był odchylony od kierunku W-E  (West-East) o 23 w kierunku południowym, natomiast w Starachowicach kierunek X był odchylony od kierunku N-S o 3  (w kierunku wschodnim).
Te różnice mogły być spotęgowane także przez inne czynniki, jak różnice konstrukcyjne hal. W Katowicach hala maszyn mieściła się w budynku, budowanym jeszcze w okresie międzywojennym. Ściany hali były solidne, grube, zbudowane z cegły i betonu. Natomiast hala w Starachowicach była budowana w latach 70’ a ściany stanowiły dwie płyty gipsowo-kartonowe, oddzielone wełną mineralną. Ponadto, hala w Katowicach miała niewielkie rozmiary w stosunku do hali w Starachowicach: zaledwie 20% szerokości i 50% długości hali w Starachowicach.
Zależność siły Gemine od kierunku obrotu Ziemi
 jest jedynie hipotetyczna, gdyż niemożliwe było potwierdzenie jej w przypadku innych usytuowań kierunku X względem kierunku obrotu Ziemi i kierunku pola magnetycznego Ziemi. Brak także teoretycznego uzasadnienia takiej  zależności.

Rysunek 11 Oś magnetyczna, oś obrotu Ziemi i kierunek X

1.1.8                    Zależność oddziaływań od orientacji zwoju
Orientacja Zeg  to nic innego, jak kierunek obrotu roli A, zgodny (+) lub przeciwny ( ) do kierunku obrotu wskazówek zegara, dla obserwatora, stojącego po stronie +Z. Orientacja zwoju miała bardzo duży wpływ na przebieg druku. Do tego stopnia, że operatorzy Conti-Web unikali stosowania ustawienia Zeg+ zwojów, zwłaszcza na górnym stanowisku, gdyż takie ustawienie powodowało znacznie więcej problemów niż orientacja przeciwna.
Ustawienie zwoju Zeg+ na stanowisku bardzo często powodowało zerwanie podczas klejenia, zerwania na maszynie, stopery, awarie i inne problemy. Poniżej opis jednego z takich zdarzeń
Tego dnia sąsiednia maszyna jechała, a my rozpoczynaliśmy właśnie druk nowego tytułu. Do rozruchu założyłem resztkę zwoju o średnicy około 55 cm[11] i orientacji Zeg+. Maszyna ruszyła, ale już na początku rozbiegu nastąpiło zerwanie, potem drugie, trzecie, itd. Po kilkunastu zerwaniach zdecydowałem się zmienić orientację zwoju na Zeg-. I wtedy stał się „cud”: maszyna ruszyła, a zerwania skończyły się, jak ręką odjął.

1.1.9                    Układ odprowadzania spalin z pieca.

W piecu następuje osuszanie zadrukowanej wstęgi. Pod wpływem wysokiej temperatury, w piecu tworzą się lotne opary.  Piec posiada układ odprowadzania spalin, którego głównym elementem są dwa duże silniki elektryczne. Czasami jednak dochodziło do zakłóceń, co skutkowało ulatnianiem się spalin poprzez szczeliny. W Katowicach zdarzało się to bardzo często. Także silniki wyciągu spalin pieca ulegały awarii. Rozpoznanie problemu nie było możliwe. Mogę jedynie domyślać się, że praca tych silników ulegała zakłóceniu. Tak, jak w przypadku innych problemów, problemy te nasilały się w przypadku stosowania wariantów aktywnych, w szczególności w przypadku wariantu VL-
Do zakłóceń pracy silników wyciągu spalin z pieca dochodziło częściej, gdy rolą A była rola na górnym stanowisku o orientacji Zeg+. Wiedzieli o tej dziwnej zależności także doświadczeni operatorzy a nawet szef, który niekiedy w takich przypadkach radził zmienić orientację zwoju lub przekleić na rolę ↓.

1.1.10             Układy zasilane sprężonym powietrzem

Jednym z najbardziej tajemniczych i najmniej poznanych były problemy z systemami pneumatycznymi, zasilanymi sprężonym powietrzem oraz sprężarką i systemem transportu sprężonego powietrza. W okresach stosowania wariantów aktywnych a także w przypadku stosowania orientacji Zeg+ w przypadku zwojów  pojawiały się problemy z w/w układami. Jednak szczególnie często zdarzały się w przypadku stosowania wariantu VL-. Najczęściej objawiały się w oddziaływaniu na układ automatycznego klejenia na Conti-Web oraz układ hamulcowy roli A, zasilane sprężonym powietrzem, oraz spadkami ciśnienia w układzie zaopatrującym maszynę w sprężone powietrze. Rzadziej awariami sprężarki. Sprężarka znajdowała się 8 metrów w linii prostej od masy na maszynie M0. Tak było w Katowicach. Natomiast w Starachowicach nigdy nie zdarzyło się, aby (ta sama) sprężarka uległa awarii. Nie było także problemów z systemem transportu sprężonego powietrza. Ale odległość sprężarki od masy na Conti-Web wynosiła w linii prostej około 70 metrów a oddzielała je gruba warstwa betonu. Były natomiast problemy z układem automatycznego klejenia. Jednak ten układ był zasilany z niewielkiej sprężarki, znajdującej się na Conti-Web

1.1.11             Różnice pomiędzy rolą ↑ (UPR) i ↓ (BPR)

Rola ↑ sprawiała znacznie więcej problemów niż rola ↓. Na Rotomanie C środek masy  roli ↑ znajdował się około1,7 m powyżej roli ↓. I ok. 2,25 m nad ziemią. Około 80% zerwań zdarzało się podczas przeklejenia z roli ↑ na ↓ a bardzo rzadko-w odwrotnym kierunku. Także inne problemy, jak awarie silników, zerwania na maszynie, stopery, problemy z elektroniką, zakłócenia pracy układu wyciągu spalin z pieca, problemy ze sprężonym powietrzem-zdarzały się znacznie częściej podczas druku z roli ↑, zwłaszcza, gdy rola ta miała orientację Zeg+.
W nowszych maszynach nie ma stanowisk ↓ i ↑. Zwoje aktywne są więc zawsze na tej samej wysokości nad ziemią



[1] Variable Mass Systems
[2] osie wirników większości silników były skierowane równolegle do osi Z. Ale były także silniki o orientacji równoległej do osi Y i X
[3] Problemy pojawiały się najpierw w układach maszyny sąsiedniej, znajdujących się najbliżej źródła oddziaływania, czyli masy na maszynie M0. Następnie obszar oddziaływania przemieszczał się powoli w kierunku X maszyny M1A.
[4] stoper powoduje zadziałanie czujnika, który wyłącza silnik główny maszyny
[5] W Starachowicach widziałem , jak powstawały fundamenty pod maszyny: fundamenty były wpuszczone w grunt na głębokość co najmniej 1,5 metrów, a siatki zbrojeniowe były zalewane betonem.
[6] E.M. Purcell: „Elektryczność i magnetyzm” rozdział 7
[7] A. Einstein: "Zur Elektrodynamik bewegter Körper"; Annalen der Physik 17, 891-921 (1905)
[8] tj. od czasu zastosowania przeze mnie wariantu VR+ po przejęciu zmiany (około 1 godziny)  i do czasu zakończenia druku około 17:00
[9] W terminologii drukarskiej, walec ten nosi nazwę Vacuum Rolle
[10] Kierunek biegu wstęgi X wyznacza jednocześnie kierunek Z, a zatem także kierunek momentu pędu i momentu siły.
[11] Średnica całego zwoju ma około 90 cm

niedziela, 27 października 2019

Promieniowanie, Muchy, Rak


ROZDZIAŁ IV. MUCHY-PRMIENIOWANIE-RAK

Był czerwiec 2005 roku. Któregoś dnia, idąc przez halę[1], zauważyłem dużą ilość martwych much. Sporych rozmiarów (około 1 cm), o ciemnym ubarwieniu, były widoczne na jasnoniebieskim tle posadzki.


Zakład był otoczony z dwóch stron kompleksem leśnym, a z dwóch pozostałych przylegał do pobliskiego osiedla. To sprawiało, że latem halę odwiedzały chmary much, więc ich obecność nie była dziwna. Jednak dziwne było to, że wszystkie one były martwe.
Przez ten obszar hali przechodziłem kilka razy w ciągu dnia, idąc do pomieszczeń sanitarnych i socjalnych. Mimo, że posadzka była myta codziennie, to niezmiennie leżało tam  sporo martwych much. Minęło kilka tygodni, zanim uświadomiłem sobie, że może to mieć związek z moim wcześniejszym odkryciem Gemine. Zacząłem więc obserwować muchy, które znalazły się w pobliżu maszyny. Wyniki obserwacji były zadziwiające:  w początkowym okresie, kiedy muchy były jeszcze ruchliwe i żywotne, jednym z najczęściej obserwowanych odruchów było (częstsze niż zwykle)  pocieranie odwłoku  i przedniej części tułowia  kończynami. Także ich ruchliwość malała szybko. Złapanie muchy wymaga nadzwyczajnego refleksu, są niezwykle szybkie, sprawne i dysponują nadzwyczajnym refleksem. Tutaj jednak, stopniowo i szybko, traciły  wszystkie swoje zalety: szybkość reakcji, orientację przestrzenną, zdolności manewrowe, właściwości lotne. Początkowo starały się uciec w sytuacji zagrożenia, ale  w miarę upływu czasu robiły to z  coraz większym opóźnieniem, ospale. Stawały się coraz bardziej niemrawe. Do lotu startowały ociężale; leciały wolno i na oślep, uderzając w przeszkody, jak gdyby były pozbawione zmysłu widzenia lub orientacji przestrzennej. W końcu nie reagowały nawet na bezpośrednie zbliżenie  palca. Po upływie ok. 45-60 minut ginęły.

Rysunek 12 Komary

--------------------------------------------------------------------------------------------
[Brak możliwości bezpośrednich obserwacji reakcji komarów, które znalazły się w pobliżu  zadecydował, że opisany poniżej przypadek komarów nie może być podstawą do wyciągania daleko idących wniosków].
Komary są znacznie mniejsze od much. Przylatywały tylko po zmierzchu., a przy sztucznym świetle zawieszonych wysoko lamp  trudno było je wypatrzyć.  W bezpośrednim otoczeniu maszyn posadzka była ciemna, pokryta pyłem farbowym i papierowym. Ponadto, komary zacząłem obserwować dopiero od 2005 roku, a wówczas było ich już  znacznie mniej. Nigdy nie zauważyłem, aby ginęły w pobliżu maszyny lub zachowywały się nietypowo. Pierwsze lato w tej miejscowości zapamiętałem dobrze za sprawą komarów: jestem mało odporny na ich ukąszenia. Po zmierzchu zlatywały się ich tysiące tych i atakowały niemiłosiernie. Ale następnego lata znikły niemal całkowicie. Widywałem je sporadycznie. Tak było przez kilka następnych lat. Któregoś lata pojawiły się w dość dużej ilości, ale były znacznie mniejsze.
Zniknięcie komarów było dziwne, gdyż zakład przylegał do lasu, a około 2 km od zakładu płynęła rzeka, która tworzyła rozległe rozlewiska. To była wylęgarnia komarów. Co spowodowało, że w tak dogodnym dla komarów środowisku, wyginęła niemal cała populacja?
Promieniowanie jonizujące jest czynnikiem, wywołującym sterylność płciową
------------------------------------------------------------------------------------------------
Dlaczego muchy, które znalazły się w pobliżu źródła oddziaływania (masy), ginęły? W procesie technologicznym używane są wprawdzie chemikalia, lecz ich opary nie są zagrożeniem ani dla much ani tym bardziej dla człowieka. Ponadto chemikalia te znajdują się w przedniej części maszyny i są odpowiednio zabezpieczone. 
Agonia much, które znalazły się w pobliżu maszyny, przypominała  agonię much, które zostały spryskane środkiem owadobójczym Raid. Rozmawiałem nawet ze sprzątaczkami podejrzewając, że do mycia używają płynu z jakimś szkodliwym środkiem chemicznym, ale kategorycznie twierdziły, że używają tradycyjnych środków do mycia.
Czy przyczyną mogło być jakieś nieznane, hipotetyczne promieniowanie, towarzyszące wspomnianym oddziaływaniom? 
Jeśli nasza obecna wiedza jest niekompletna, to przecież nie można wykluczyć, że oddziaływaniom Gemine towarzyszy także promieniowanie szkodliwe dla organizmów żywych, podobnie jak to jest w przypadku pozostałych, znanych oddziaływań: jądrowego i słabego a zwłaszcza elektromagnetycznego. Szybka śmierć much oraz moje nowotwory tarczycy i prostaty są tutaj argumentami namacalnymi, realnymi, przemawiającymi na rzecz takiej hipotezy.
Dlaczego zaobserwowałem śmierć much dopiero w 2005 roku? W Katowicach[2]  hala maszyn była otoczona z trzech stron innymi pomieszczeniami, a od strony podwórza okna były prawie zawsze zamknięte. Ponadto, muszę przyznać, że nie przyszło mi to do głowy, że oddziaływaniom Gemine może towarzyszyć szkodliwe promieniowanie. W Starachowicach zaobserwowałem to zjawisko dopiero po trzech latach  i tylko przypadek sprawił, że zainteresowałem się losem much.
Mam pełne zaufanie do wyników badań i wyprowadzonych z tych badań wniosków. Przypomnę, że

„układy mechaniczne drgające, których masa zmienia się w czasie, są źródłem pola i oddziaływań, niedających się wyjaśnić na gruncie obecnej wiedzy a oddziaływania przypominają oddziaływania układów elektro-magnetycznych”.

W przypadku much pewność moja jest mniejsza, gdyż jest jedynie rezultatem obserwacji i osobistych doświadczeń, a nie-badań. Czy obserwacja kilkudziesięciu przypadków jest wystarczająca? Na pewno nie, jeśli zastosujemy kryteria obowiązujące w nauce. Ale perspektywa pomocy chorym na raka powinna być wystarczającą zachętą do podjęcia badań. Tym bardziej, że takie badanie jest bardzo proste, a jego koszt w najprostszej wersji wyniósłby co najwyżej kilkaset dolarów: wystarczyłoby umieścić klatkę z muchami w pobliżu masy zwoju A, zastosować wariant VR+ i odczekać kilkadziesiąt minut. Ponadto, ktokolwiek podejmie badania układów MRS, będzie musiał wziąć pod uwagę możliwe oddziaływanie szkodliwego promieniowania xqg.
W procesie ewolucji organizmy żywe dostosowują się do panujących warunków. Być może, większość z Nas nosi w sobie naturalną odporność na promieniowanie xqg, nie wiedząc o tym. W przypadku niektórych osobników ta naturalna odporność jest zaburzona genetycznie lub hormonalnie. A tryb życia, odżywianie, stres, brak aktywności, otyłość, używki (palenie papierosów, alkohol), infekcje, itd.-byłyby dodatkowymi czynnikami, sprzyjającymi rozwojowi nowotworów.
Pewne fakty są zastanawiające.  Dlaczego mechanizmy i przyczyny nowotworów nadal nie są znane? Dlaczego medycyna nie potrafi leczyć raka?[3] Jeśli pominąć czynniki sprzyjające tej chorobie, to jedyną udowodnioną przyczyną nowotworów jest (znane) promieniowanie (γ, α i β). Promieniowanie jest zarówno przyczyną nowotworów, jak i metodą ich leczenia.  Widoczne jest tu podobieństwo do leczenia przy pomocy szczepionek (to, co zabija, jednocześnie pomaga, jeśli jest zastosowane w niewielkich ilościach)?
Nowotwór tarczycy został u mnie wykryty w 2012 roku. Kolejny nowotwór – rak gruczołu krokowego -w lipcu 2018 roku. Uświadomiłem sobie wówczas, że to może nie być przypadek


#promieniowanie, które zabijało muchy, może zabijać ludzi#

Dlaczego śmierć much nie zapaliła lampki ostrzegawczej? Nie potrafię racjonalnie odpowiedzieć. Na pewno przyczyniła się do tego moja ówczesna ignorancja na temat raka i szkodliwości promieniowania jonizującego. Nie uwzględniłem także tego, że  byłem bardziej od innych pracowników narażony na promieniowanie xqg. Przecież tylko ja stosowałem takie ustawienia zwojów, które powodowały oddziaływania . A więc znajdowałem się w bezpośrednim sąsiedztwie domniemanego źródła promieniowania.
Problemy z układem moczowo-płciowym pojawiły się zaledwie 5-6 miesięcy od czasu rozpoczęcia pierwszego  testu wariantu VR+. Jesienią 2000 r. zachorowałem na ostre zapalenie najądrza (OZN). Pojawiła się krew w ejakulacie[4], obrzęk moszny i silny ból jąder. Po wizycie u urologa i 2 tygodniach leczenia nastąpiła widoczna poprawa, ale pozostał ból jąder[5], który odczuwam do dziś. Wkrótce potem, w 2001 roku, pojawił się  tępy ból w końcowym odcinku jelita grubego. W latach 2003-2005 leczyłem go u proktologa, oczywiście, bezskutecznie. Teraz wiem, że to był jeden z początkowych objawów rozrostu prostaty (a niewykluczone także, że początki raka prostaty?). Kiedy w 2019 r. dowiedziałem się, że mam RGK (raka gruczołu krokowego), zrozumiałem, że ból ten był spowodowany uciskiem powiększonej prostaty na ściankę jelita grubego lub/i na pobliski nerw. Źródło bólu było/jest bowiem zlokalizowane dokładnie na wysokości, na której znajduje się prostata.
Do roku 2005 nie  kojarzyłem tych problemów z promieniowaniem, gdyż nie było żadnych dowodów na jego istnienie. A potem po prostu zlekceważyłem zagrożenie. Nigdy nie chorowałem na choroby  układu moczowo-płciowego i tarczycy a w  mojej rodzinie nie było przypadków chorób nowotworowych. Nigdy też nie miałem do czynienia ze źródłami (znanego) promieniowania jonizującego, z wyjątkiem  rutynowych badań rtg klatki piersiowej. Wyniki badań PSA[6] są ponad dwunastokrotnie większe od maksymalnej dopuszczalnej wartości. Tak wysoki poziom praktycznie nie daje żadnych szans.

Czy xqg istnieje? Padanie much mogłoby tak sugerować. Także brak dziedzicznego obciążenia, gdyż w rodzinie nie było przypadków raka. Ale są też inne argumenty. Oddziaływanie elektromagnetyczne jest źródłem szkodliwego promieniowania X i Gemine powstaje w procesie drgań zmiennego w czasie ładunku masy. Jeśli Gemine ma charakter elektromagnetyczny lub magnetoelektryczny, to istnienie szkodliwego zakresu promieniowania jest niewykluczone
Nowotwór gruczołu krokowego (RGK) rozwija się powoli. Cytat z  podręcznika:
„Napromieniowany organizm może nie wykazywać żadnych wykrywalnych objawów przez bardzo długi okres czasu po ekspozycji. Wiadomo, że skutki tego rodzaju napromieniowania mogą istnieć w formie utajonej i rozwijać się stopniowo. Mogą ujawnić się nawet po kilkudziesięciu latach.”
W podręcznikach możemy także znaleźć informację, że organem człowieka najbardziej podatnym na uszkodzenia genetyczne są gonady. Współczynnik ryzyka (w 10-2 1/Sv) w przypadku gonad wynosi 1,33 i jest najwyższy spośród wszystkich organów człowieka
Jednak są także argumenty, przemawiające za dobrze znanymi przyczynami raka tarczycy i RGK. Po 2010 roku, po przejściu na emeryturę, mój tryb życia, aktywność, odżywianie, itd. pozostawiały wiele do życzenia, mimo że w 2010 roku rzuciłem palenie. Wcześniej paliłem, na przemian z długimi okresami niepalenia.

Spotkałem się z zarzutem, że gdyby istniało promieniowanie xqg, to byłoby to widoczne, gdyż napromieniowani zostaliby także inni pracownicy. Ale nie znamy własności tego promieniowania; nie wiemy jaki ma ono zasięg, jak bardzo jest przenikliwe, jaką ma energię, itd. Na przykład, szkodliwe promieniowanie  jest pochłaniane przez kilkucentymetrową warstwę powietrza pod normalnym ciśnieniem. Ponadto
·         Raki prostaty i tarczycy rozwijają się bardzo wolno.
·         Nikomu odpowiedzialnemu za zdrowie nie przyszło zapewne do głowy, że w środowisku drukarzy należy przeprowadzić badania przesiewowe na obecność raka. Nikt przecież nie podejrzewał nawet, że w drukarniach jest jakiekolwiek źródło promieniowania.
·         Byłem jedynym, który prowadził tego rodzaju eksperymenty. Poprawne ustawienie zwojów (VR0; Zeg- oraz ) zwojów nie powodowało oddziaływań. Zatem należy sądzić, że nie było źródłem szkodliwego promieniowania. A takie ustawienie stosowali wszyscy operatorzy C-W (z wyjątkiem mnie).
Nowotwór tarczycy został u mnie wykryty w lipcu 2012 roku. W 2014 roku poddałem się operacji thyreoidectomii. Jedną z udokumentowanych przyczyn nowotworów tarczycy jest promieniowanie jonizujące.
Rak gruczołu krokowego (RGK) został stwierdzony u mnie na początku lipca 2018 roku. Świadczył o tym wynik PSA=40 ng/ml. (wartość referencyjna 4 ng/ml)
Czy przyczyną wszystkich przypadków raka może być hipotetyczne promieniowanie xqg?[7]
Wiemy, że częstość pojawiania się nowotworów rośnie wraz z wiekiem. Nauka tłumaczy to starzeniem się organizmu. Ale równie dobrze można tę zależność tłumaczyć dłuższym okresem ekspozycji na działanie promieniowania xqg.
U prawie wszystkich mężczyzn w podeszłym wieku, którzy zmarli z przyczyn innych niż RGK, a którzy zostali po śmierci poddani sekcji zwłok, stwierdzano raka prostaty w różnych stadiach. Dłuższe życie, to jednocześnie także dłuższy czas ekspozycji organów na hipotetyczne promieniowanie. Co więcej, powyżej 30 roku życia prawie u wszystkich mężczyzn rozmiary prostaty powiększają się. Większa objętość organu, to jednocześnie absorpcja większej dawki rzeczywistego lub hipotetycznego promieniowania przez powiększony organ.
Cytat:
„Nowotwory złośliwe, wywołane przez promieniowanie jonizujące, nie różnią się żadnymi cechami klinicznymi i morfologicznymi od tych, które obserwuje się w populacji nie poddanej ekspozycji na to promieniowanie.” .
Oznacza to, że obecnie żadną metodą nie możemy wykluczyć, że wszystkie typy raka nie są powodowane przez  hipotetyczne promieniowanie.
Nauka nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, dlaczego niektóre osoby, prowadzące zdrowy i higieniczny tryb życia, młode, nie obciążone genetycznie – zapadają na raka. A z kolei inni, którzy palą papierosy, nadużywają alkoholu, prowadzą siedzący tryb życia, odżywiają się niezdrowo, itd.- nie wiedzą, czym jest rak.
Aż 8 milionów ludzi na świecie umiera co roku za sprawą nowotworów. Odmowa przeprowadzenia niezależnych badań, choćby tylko z tego względu, wydaje się niehumanitarna.





[1] Hala maszyn DOR
[2] W 2001 roku drukarnia została zakupiona przez inną prywatna firmę, a zakład został przeniesiony do SSE w Starachowicach
[3] Na świecie procent ilości zgonów na raka do ilości zachorowań wynosi 57% , w Polsce-63%.
[4] Z podręczników można się dowiedzieć, że u niektórych chorych pojawia się krwiomocz i zakażenia dróg moczowych. Tak właśnie było w moim przypadku
[5] Jądra, czyli męskie gonady, to organ najbardziej podatny na promieniowanie jonizujące
[6] Swoisty antygen stercza. Poziom tego markera we krwi powyżej 4 ng/ml świadczy o nowotworze stercza
[7] Jedna z hipotez teorii TESS sugeruje, że promieniowanie xqg może być obecne w całym Wszechświecie, jako skutek ekspansji Wszechświata

poniedziałek, 14 października 2019

Fizyczny Matrix

 Czy istnieją inne przyczyny, poza moimi doświadczeniami, które spowodowały, że nie udało się dotychczas stworzyć GEM, czyli wspólnej teorii grawitacji i elektromagnetyzmu?
  •          W 1785 roku Charles Coulomb wykazał doświadczalnie, że siły elektryczne są silami centralnymi, podobnie jak siły grawitacji. Oznacza to, że już 235 lat fizycy poszukują teorii wspólnej dla grawitacji i elektromagnetyzmu. Wielu naukowców poświęciło życie temu zagadnieniu, w tym także A. Einstein. Powstało wiele różnych kierunków badań, których celem było stworzenie jednolitej teorii. Efekt: wspólna teoria GEM jest w tym samym miejscu, w jakim była w 1785 roku. Zważywszy, że teorię wspólną dla oddziaływań słabych i jądrowych stworzono w kilkadziesiąt lat (Model Standardowy), 235 lat to stanowczo zbyt długi okres.
  •           Nie ma dowodów na to, że naukowcy wykonali kiedykolwiek doświadczenie z układem dwóch ciał drgających o zmiennej masie. Nie ma także dowodów na to, aby naukowcy upatrywali w masach zmiennych obszaru godnego głębszych badań.

Nikt z naukowców nie zadał sobie pytania: skoro grawitacja i elektromagnetyzm matematycznie mają taką samą postać, to dlaczego różnią się tak bardzo, że  ładunki elektryczne są dwuwartościowe, podczas gdy jest tylko jeden ładunek grawitacyjny? Przecież, jeśli te siły mają tworzyć jedną teorię, to powinniśmy obserwować ładunki masy +/-.  Jest dość oczywiste, że gdyby istniały ładunki masy  + i -, to musiałyby one być skwantowane. A jeśli ich nie obserwujemy, to powinna być jakaś przyczyna tego. Ten brak symetrii w przypadku ładunków grawitacyjnych musi mieć głęboki sens. Być może bez tej asymetrii  nie byłoby Wszechświata i Nas? Oczywiście, w naturalny sposób zastanawiamy się także nad inną ważną i tajemniczą asymetrią, czyli brakiem monopoli magnetycznych. A jeśli łączy je cokolwiek, to oznacza to że nasz/e paradygmat/y fizyki są błędne. . inną asymetrią.W tej chwili także jak czytelnik, nie wiem zbyt wiele. 

niedziela, 13 października 2019

Dziś zdałem sobie sprawę, że mimo dokładania starań, aby w jak najprostszy sposób wyjaśnić główne idee mojego odkrycia Gemine, nadal zrozumienie sensu i znaczenia odkrycia Gemine  jest znikome, wręcz żadne! zakładam, że błąd tkwi w moim sposobie/metodach prezentacji odkrycia. Gdzieś popełniam błąd! Jestem w tej trudnej sytuacji, bo przecież staram się -w nieudolny sposób-wyjaśnić coś, czego my wszyscy nie rozumiemy, gdyż nasza wiedza jest niekompletna. Z kolei, moja wiedza o Gemine jest nadal znikoma, mimo wielu lat badań.  Nie mogło być inaczej, gdyż badania prowadziłem w godzinach pracy. To odkrycie sugeruje w sposób oczywisty, że nasza wiedza o Naturze i Wszechświecie jest błędna gdzieś na zupełnie podstawowym poziomie. A to oznacza, że nie możemy wyjaśnić obserwowanych przeze mnie zjawisk za pomocą obecnej wiedzy. Więc może tu tkwi problem niezrozumienia przez czytelników tez, jakie wynikają z odkrycia?
Jednak, z drugiej strony, co trudnego jest w zrozumieniu, że masa stała w czasie jest czymś innym niż masa zmienna w czasie? Jednak należy pamiętać, że działają stereotypy. A one mówią, że nie ma powodów, aby masa zmienna w czasie zachowywała się inaczej niż masa stała w czasie. Ale zaraz...Czy zmienny w czasie ładunek elektryczny daje ten sam efekt, co ładunek elektryczny staływ czasie!?
cdn.

Moja odpowiedź



Tragedią współczesnej Nauki jest,  że o wartości pracy nie decyduje jej wartość merytoryczna, ale wartość tytułu naukowca, który sygnuje te pracę.
Co takiego niezrozumiałego jest w tezie, która leży u podstaw mojego odkrycia, którą można sformułować następująco:
Znana nam grawitacja, zarówno ta newtonowska, jak i ta einsteinowska, zostały sformułowane na podstawie obserwacji oddziaływań dwóch i więcej  mas, nie zmieniających się w czasie M, m=const.
Wszak Newton sformułował prawo powszechnego ciążenia w oparciu o obserwacje Keplera, a ten badał zachowanie ciał Układu Słonecznego, a więc ciał o masie niezmiennej w czasie. Moje odkrycie mówi:
masy zmienne w czasie są źródłem nieznanego nam oddziaływania, przypominającego oddziaływanie elektromagnetyczne. Oddziaływanie to nazwałem Gemine [G(rawitacja)-EM (elektormagnetyzm)-INE(rcja)]
Co niezrozumiałego jest w tezie, że masy zmienne w czasie są źródłem nieznanego oddziaływania? Jeśli jest tutaj coś niezrozumiałego to to, że naukowcy w sposób nieuprawniony założyli, że masy zmienne w czasie nie są źródłem niczego, co byłoby warte zainteresowania. Istotnie, jest coś strasznego i niepojętego, że naukowcy nigdy nie podjęli badań mas zmiennych w czasie ponieważ uznali że masy zmienne w czasie są tym samym, co masy o masie stałej! Wprost niewiarygodna niefrasobliwość, wręcz ignorancja!
W dziejach Nauki nie było jeszcze takiego przypadku. Oto przypadkowe i fundamentalne odkrycie zostaje potraktowane jak insynuacje wariata czy  oszołoma! Mimo, że podaję jedynie wyniki badań, jakie prowadziłem przez wiele lat! Niepojęte, że przez te 15 lat walki o upublicznienie moich badań nie spotkałem choćby jednego naukowca z otwartym umysłem, którego zainteresowałoby coś więcej ponad tytuł  i dorobek naukowy autora.
Jeśli więc jest coś dziwnego w tym odkryciu, to są to fundamentalne błędy naukowców:
·         Nieuprawnione uogólnienie praw rządzących oddziaływaniem mas stałych w czasie, na ciała, których masy są zmienne w czasie
·         Milczące kontynuowanie einsteinowskiego modelu światła i Wszechświata jako trójwymiarowego naczynia z doczepioną ad hoc współrzędną czasu. Oczywiście, taki model nie sugeruje istnienia zjawisk, jakie obserwowałem. A skoro nie sugeruje, to (w przekonaniu naukowców) takie zjawiska, jakie obserwowałem, nie mogą istnieć.

Prawda, że takie  rozumowanie jest kuriozalne? Trawestując, wychylenie igły magnetycznej w doświadczeniu Oersteda nie miało miejsca i było jego  złudzeniem, a Planck nie miał racji, postulując kwantowy charakter energii!

Skoro nikt nigdy nie badał mas zmiennych w czasie, to skąd przekonanie Pana i innych naukowców, że prawa nimi rządzące są identyczne, jak prawa rządzące ciałami o masie niezmiennej w czasie!? A skoro nasze obecne, fundamentalne prawa fizyki są niekompletne (jak sądzę), to nie wydedukujemy z nich, że istnieją inne, nieznane nam prawa fizyki, rządzące masami m=f(t). Koło się zamyka, oczywiście tylko w rozumieniu tych naukowców. Bo obserwowane i opisywane przeze mnie zjawiska istnieją obiektywnie. Parafrazując, skoro fakty przeczą obecnej wiedzy, to tym gorzej dla faktów. Aż trudno uwierzyć, że żyjemy w XXI wieku, w zaawansowanej technologicznie Cywilizacji. Że badamy odległe zakątki Kosmosu, odległe o miliardy yl. A tymczasem tu, na Ziemi, mamy dowody na to, że nasze podstawowe teorie są błędne/niekompletne. A jeszcze bardziej tragikomiczne  jest to, że naukowcy nie chcą podjąć, prostych przecież i niekosztownych,  badań!
Żeby oddać stan współczesnej nauki, opiszę pewne zdarzenie. Kilka miesięcy temu zwróciłem się do prof. A. Staruszkiewicza z prośbą o zapoznanie się z moim odkryciem Gemine, i podając adres bloga. W kilkanaście minut później profesor zadał mi pytanie: „Czy jest Pan krewnym tego słynnego Krystiana Lupy”? To były wszystkie wnioski, jakie  ów znany profesor „wyciągnął” z odkrycia. Czy można lepiej opisać stan „nauki”?
To świadczy o tym, jak bardzo ci ludzie są oderwani od rzeczywistości. A przecież to Staruszkiewicz jest jednym z największych krytyków współczesnego stanu wiedzy w Fizyce.
Ślepa wiara fizyków, że matematyka doprowadzi ich do utworzenia wspólnej teorii pola oddzialywań może dominować jeszcze przez dziesięciolecia, zanim nastąpi przebudzenie, że ta droga prowadzi do nikąd. Jak obecnie teoria strun.
Szaleństwo współczesnej nauki jest zupełnie niezrozumiałe. Zamiast przeprowadzić proponowane badania mas zmiennych w czasie, których koszt stanowiłby znikomą cząstkę wydatków na LHC, oni brną dalej, marząc o wybudowaniu VLHC, o wysłaniu na orbitę kolejnego super_Hubble’a. To wszystko, w świetle odkrycia Gemine, jest coraz bardziej tragikomiczne.